Pączuszki kasztanki

Składniki

  • 250 g mąki pszennej typo 650
  • pół szklanki mleka
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 25 g cukru
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 1 łyżkę wódki
  • trochę soku z cytryny
  • 1 opakowanie suchych drożdży (7 g)
  • cukier puder i wrząca woda na lukier
  • olej do smażenia

Przygotowanie

W poszukiwaniu przepisu na nieskomplikowane małe pączuszki udałam się w czeluście internetu i wylądowałam na stronie mojewypieki.com, gdzie własnie znalazłam przepis.

Robiąc te pączuszki zastanawiałam się dlaczego to są pączuszki kasztanki. Aż do momentu smażenia było to dla mnei zagadką. Jak się smażyły wyglądały zupełnie jak kasztanki :) Swoim wyglądem bardzo są zbliżone do kasztanów. Oprócz tego są pyszne. Na próbę zrobiłam je z 250 gram mąki. I całe szczęście, bo chyba bym pękła gdybym zrobiła je tak jak w oryginalnym przepisie z połowy kilograma. Super przepis!

Mąkę pszenną wymieszałam z drożdżami, cukrem,a potem dodałam pozostałe składniki, a na końcu olej. Wyrabiałam ciasto zwykłym ręcznym mikserem z końcówkami do ciasta drożdżowego. Wyrobione ciasto uformowałam w kulę, posmarowałam cieniutko olejem i zostawiłam w kamiennej misie. Przykryłam ją ściereczką i ciepłym ręcznikiem i ustawiłam w najcieplejszym miesjcu do wyrośnięcia i posżłam na spacer.

Rosło sobie około dwóch godzin, w tym czasie podwoiło swoją ilość.

Ciasto wyjęlam opruszony mąką blat i rozwałkowałam. W przepisie było podane żeby je rozwałkowac na 1-1,3cm, ale mnie wyszło w niektórych miejscach trochę bardziej płaskie. Nie miało to wpływu na smak, a kształty wyszły różne, od całkowicie okrągłych po lekko spłaszczone. Ale przeciez kasztany takie właśnie są, różne.

Do wykrawania kółek uzyłam foremki okrągłej o średnicy 3cm. Wycięte pączuszki ułozyłam na blachę, przykryłam i ponownie odstawiłam do wyorśnięcia na około 15 minut.

W tym czasie rozgrzałam olej i przygotowałam lukier.

Do miseczki wsypałam cukier puder i wlałam trochę wrzątku, roztarłam cukier na gładki dość żadki lukier i odstawiłam.

Pączuszki powinno się wrzucać na rozgrzany olej i przykryś sitkiem lub pokrywka od mniejszego garnka, żeby były zanurzone całe w oleju i nie trzeba by ich przewracać.

Ja je przycisnęłam sitkiem i pokrywką. Smażyły się chwilkę do uzyskania złotego koloru, a potem je wyjmowałam na ręcznik papierowy, jeszcze gorące kąpałam w lukrze i odkładałam na papier do pieczenia żeby wyschły i wystygły.

Potem poukładałam je na talerzyku, zrobiłam kawę i tak oto dzisiejsze smakołyki gotowe do degustacji.